niedziela, 6 kwietnia 2014

Mindfuck.

   

    Spokój myśli - tego mi teraz trzeba najbardziej. Ale jak tu zapanować nad tym chaosem w mojej głowie, gdy za miesiąc matura, a praca na ustną z polskiego nadal w planach, i jeszcze dorzucić trzeba moje skomplikowane życie osobiste, w którym zawsze zajdzie się taki "as", który będzie mi mącić w głowie? No właśnie, namąci i pójdzie w cholerę. Mniejsza o to ostatnie. 
    Chyba i mnie złapała "choroba maturzystów", o której występowaniu poinformowali nas nauczyciele już rok temu i która objawia się totalnym brakiem czasu na naukę, spowodowanym znacznie bardziej zajmującymi czynnościami, jak oglądanie ogłupiającej telewizji, wypadów na piwo ze znajomymi (alkoholowy weekend rozpoczyna się w środę, a kończy we wtorek), czy też spanie. Ale tak poważnie, czym bliżej matura, tym więcej mam na głowie, oczywiście nic związanego z nauką. Tyle się dzieje, że nawet, gdy znajdę trochę wolnego czasu, to zwyczajnie nie mam ochoty na wysiłek psychiczny, staram się wyciszyć, ale...paradoksalnie męczę się głupimi myślami, pomysłami. Potrafię się tak w nie zatracić nawet na całą dobę. Mindfuck.
    Jestem osobą otwartą na nowe znajomości. Lubię poznawać ludzi, odkrywać ich sens życia, wymieniać się poglądami, mówić z nimi, nawet o duperelach. Sprawia mi to przyjemność, gdy ktoś pyta się o moje życie (nie mam tu namyśli wścibskich pytań typu "A czemu już nie jesteś z XYZ?"), bo mimo młodego wieku myślę, że troszkę już przeżyłam, zobaczyłam, usłyszałam. Naprawdę to lubię. Wymienianie się doświadczeniami, rozmowy na przeróżne tematy to klucz do poznania. Nie tylko drugiej osoby, ale także siebie. Czemu o tym piszę? Bo poznałam niedawno, całkiem...a w zasadzie zupełnie nie przypadkiem pewną osobę. Strasznie mnie intryguje i nie rozumiałam do tej pory, dlaczego w taki sposób oddziałuje na mnie. Głównie wywołuje u mnie złość, jednak mimo tych częstych "nieporozumień" i nieporozumień nie chcę kończyć konwersacji. Choćbyśmy nie wiem, jak się kłócili. Zaczęłam ostatnio analizować swoje rozmowy z innymi, gdy np. opowiadam historyjkę komuś i domyślam się, jak ta osoba zareaguje, i faktycznie, moje przewidywania się spełnią, nawet jeśli tą osobę poznałam tego samego dnia/wieczora. A jak te moje "badania" mają się do tej niedawno poznanej osoby? Tyle, że nie potrafię przewidzieć jego reakcji. I to jest dla mnie coś całkiem nowego, bo zwykle byłam gotowa na różne zachowania, ale on mnie zawsze zaskoczy. Lubię to i nienawidzę.     


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz