Żegnaj, roku dwutysiączny trzynasty.
Nie żegnam się z żalem, a już na pewno witam się z wielką ekscytacją z nowym rokiem. Mówi się - jaki Nowy rok, taki cały rok! Jeśli to się spełni, to chyba popadnę w depresję. Tak więc, tego bym sobie nie życzyła.
Postanowienia noworoczne.
Nie wierzę w takie postanowienia. Zwykle jest tak, że, dobra, te dwa tygodnie idzie dobrze, ale potem to już się nie chce, odpuszczamy. I tyle z takich zamiarów. Choć zwykle nie planowałam nic, to wczoraj do głowy przyszedł mi pomysł. Plan. Coś, co zawsze szło mi ciężko...albo raczej stało w miejscu. Mój swego rodzaju powrót do czegoś, co kiedyś było moim kompleksem.
Wrażenia po minionym roku.
Może być - tak mogę w skrócie skomentować rok dwutysięczny trzynasty. Jak zwykle, były i te dobre momenty, jak i te gorsze. Co prawda, więcej było złości, niż miłości. Marzenia się spełniały, niektóre plany zawadzały.
Witaj, roku dwutysięczny czternasty.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz