wtorek, 10 grudnia 2013

Fenyloetyloamina.

     Żadnych uczuć. Nicość, wręcz taka pustka, ale dobra pustka, nie jest to niezbędne, aby ją zapełnić. A przynajmniej nie mam takiej potrzeby. To jest dobre, bo jest czas na to, by skupić się na sobie, na przyjaciołach, nauce, bądź pracy i rodzinie....Kogo ja próbuję oszukać? Dobra. Faktycznie, nie tęsknię za motylami w brzuchu, ale nie pogonię ich z packą, gdy przylecą. I nie jestem do końca pewna, czy dobrze wykorzystuję ten czas "na skupienie się na sobie".
    Jeszcze niedawno byłam zdania, że bez tych uczuć trudno się funkcjonuje, że jak już raz się napoisz z dzbana miłości, to będziesz spragniony jego darów już do końca życia. Fenyloetyloamina, zwana potocznie miłością, narkotykiem, który powoduje bardzo silny nałóg, a więc w pewnym sensie większość z nas to "narkomani".
    Jestem po odwyku, chyba nawet niejednym. Teraz nawet nie chcę sobie przypominać, jak to było być zakochanym. Wszystko mogłoby wtedy wrócić, koło się zatoczyć, a przecież tego nie chcę. A przynajmniej nie teraz.
    Wracam do punktu wyjściowego. 
    



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz