wtorek, 15 października 2013

Personal.

    Kąśliwy los wywołuje sztorm, a ty papierowa łódka, a stąd daleko port, jak na złość.

    Jak na złość. Sztorm - odpowiednie określenie dla sytuacji z ostatnich dni. Chyba zbyt gwałtownie chłostałam powierzchnię morza, przez co woda za bardzo się podniosła i zaczyna zalewać moją plażę. Suchą, wolną od wody plażę, która była moim azylem. Na własne życzenie? Poniekąd. Zbyt desperacko do tego podeszłam, w najgorszym momencie bezsilności.
    Chyba brakowało mi jakiejś sensacji (czy jak to określić..?) ostatnimi czasy. No i mam. I to od razu kilka. Moja szara rzeczywistość nabrała odcieni czerni i czerwieni, ale nie tej od romansów przepełnionych miłosnymi wątkami. Prędzej tej od dramatów. Ale niekoniecznie. Gdyby przyrównać scenariusz napisany dla mnie przez los do jakiejś kategorii filmowej, dałabym go pod kategorię komedii obyczajowej. Tak, zdecydowanie. 

    Zatęskniłam. Przeglądam moje stare wpisy z notatników, wspomnienia ożywają. Ale te dobre, złych więcej bym nie zniosła, choć zdarza mi się je przywołać, albo raczej komuś. Tak perfidnie, jakbym za mało miała trosk. Wracając do wpisów, dobrze, że je mam, że je zachowałam, a nie usunęłam jak każdą inną pamiątkę. Usunęłam, spaliłam, wyrzuciłam. Mam tendencję do kasacji materialnych wspomnień, a szkoda...bardzo. Powinnam zacząć od tych w głowie. Tych natomiast się nie da, toteż uciekam się innych możliwości.
    Nie lubię wracać do tego, co było kilkanaście miesięcy temu. Drażni mnie, gdy ktoś się bezsensownie pyta o moje obecne uczucia dotyczące tego, co było tak dawno temu. Nieważne, czy pyta mnie, czy osobę z mojego otoczenia - oni nie wiedzą, bo to temat zapomnienia. Najbardziej irytujące jest to, że ostatnio stosunkowo dużo miałam z tym styczności.

   
Nie przejmuj się, każdy nawet najgorszy dzień ma swój kres. Nie przejmuj się, ładuj procę i na trzy, cztery, pięć: BĘC! We wszystko co złe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz