poniedziałek, 30 września 2013

Let there be love!

   

    Stworzyłam swoją własną historię miłosną. Bajkę, która kończy się słowami "I żyli długo i szczęśliwie..", a cała treść wypełniona jest wieloma miłosnymi wątkami. Widzę w niej przystojnego księcia na czarnym rumaku, który z pośpiechem pędzi do mnie, by ofiarować mi najpiękniejszy podarunek, czyli miłość.
    Ble. Tak skrajną romantyczką nie jestem. Jednak nie obraziłabym się, gdyby choć po części spotkałoby mnie coś takiego. Ale podkreślam, po części (!!).

    Trudno jest funkcjonować zupełnie normalnie komuś, kto choć raz posmakował, jak to jest być zakochanym z wzajemnością. Cholera, mogłam się w to nie mieszać. Ech.. Za późno jednak i należę do tych osób, które niezbędnie potrzebują napoić się z dzbana miłości. Byleby znowu nie dostać czkawki, bądź co gorsza, zakrztusić się.



And I know that
You saw me
There in the crowd I stood alone
Alone, alone, alone...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz