czwartek, 3 października 2013

Aż zapachniało linczem.

    Wydaje mi się, że moje przeziębienie nie ma końca, a pogoda raczej nie sprzyja, a więc nie ma co liczyć na zupełne wykurowanie się, ech. Drugi miesiąc szkoły, drugi raz choruję, moja odporność zawadza, przez co nie rozstaję się z chusteczkami i termometrem.. Cudaśnie.
    Szkoła mnie już dobija, wykańcza psychicznie i fizycznie. Nawet jeśli staram się dać z siebie jak najwięcej, to moje wyniki i tak są niesatysfakcjonujące, wręcz dołujące. Mnie porażki nie motywują, raczej to zwycięstwa mobilizują do starania się o coraz to lepsze wyniki. To dopiero październik..
    Do tego dochodzi uczucie tej cholernej pustki. Czasem nie mam co z sobą począć. Melancholia nie ustępuje, po prostu czasem zjem za dużo czekolady i wydaje mi się, że świat jest piękny.
    Uroki jesieni.

   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz