niedziela, 29 września 2013

Dream until your dream comes true.

    All I need is you sitting next to me and whispering to me 'You're the best I ever had'.

    Miałam piękny sen. Obfity w szczegóły, bardzo złożony. Większości już nie pamiętam, zapewne przez te przebudzenia w nocy. Jednak pewne momenty utkwiły mi w głowie solidnie. Poczułam się taka zakochana, taka szczęśliwa, spełniona. Dałam się ponieść emocjom, mimo iż byłam cały czas świadoma, że to tylko sen.
    Zamarzyłam. Wyśniłam. Teraz czekam na to, bym mogła napisać: spełniłam. Czekanie nie pomoże, co prawda, ale myślę, że nawet gdybym ustawiła się na swoim torze i byłabym pełna gotowości do biegu, to wyczuwam falstart. Albo ktoś usilnie nie pozwoli mi spełnić celu.
    Hm..."celu". Brzmi trochę przedmiotowo. Niezbyt w moim stylu, ale w chwili obecnej raczej trudno mi wyszukać odpowiedniejszego określenia.
    Wracając do snu.. Jedną z scen, która utrwaliła mi się w pamięci, była gdy ja i trzy inne osoby (dwóch chłopaków i jedna dziewczyna) szliśmy między torami. Dzieliliśmy się na dwie pary - jedna z pewnym stażem, a ja z tamtym chłopakiem w zasadzie ewentualnie "kręciliśmy" ze sobą. Było to spore miasto, bardzo zielone, przez środek którego biegły tory PKP. Zdaje mi się, że uciekaliśmy przed czymś (kimś?). Droga, którą szliśmy była bardzo zapuszczona, usłana nieskoszoną, wysoką trawą. Na jednym z torów już stał pociąg. W pewnym momencie chłopak, który szedł na przedzie odwrócił się i z przerażeniem krzyknął "Paść na ziemię!". Odwróciłam się i zobaczyłam, że jedzie kolejny pociąg, torem obok. "Moja sympatia" szła kilka kroków za nami. Pozostawał on zupełnie niewzruszony tym chaosem, wywołanym przez kolegę. Po prostu szedł przed siebie patrząc tym samym nieprzerwanie na mnie. Przyjęłam jego postawę i nie dałam się panice. Zupełnie nie przejęliśmy się zagrażającym niebezpieczeństwem. Podeszłam do niego, chwycił mnie za rękę, a pociąg odjechał, zostawiając nas bez szwanku, a potem...obudziłam się.
    Nie mam zielonego pojęcia, skąd w tym śnie tyle miłosnych wątków się wzięło. I to dotyczą w głównej mierze mnie. Niepojęte.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz